Template made by Robyn Gleams
You are my destiny: Rozdział 37 - EPILOG

04.04.2016

Rozdział 37 - EPILOG

Jo POV:
- Mamusia!! - Hannah krzyczy na całe przedszkole, biegnie rozpędzona i po chwili rzuca się w moje ramiona. Przytula się mocno i głaszczę ją po pleckach - Dzisiaj narysowałam coś ekstra! Pokazać Ci?
- No pewnie! Ale najpierw zabierzemy rzeczy i zmykamy do domu, tak? - przytakuje główką, bierze mnie za rękę i prowadzi do swojej szafki. Szybko zmienia kapcie na trampki, chwyta plecak i macha na pożegnanie do koleżanek. Uśmiecham się pod nosem i kiwam głową do nauczycielki - Więc? Co to za rysunek? - wyjmuje z plecaka duży arkusz papieru, wręcza mi i widzę dumę na jej uroczej buźce - Hmm
... - rysunek przedstawia naszą trzyosobową rodzinę i teraz mój uśmiech jest wręcz ogromny! - Czy to jest tatuś? - wskazuję na wysokiego ludzika, który jest ogromny z porównaniu ze mną i Hannah.
- Tak! Tatuś musi być duży! - podnosi rączki nad głowę i pokazuje - Ma mięśnie i tatuaże, widzisz?
- Tak, Skarbie. Naprawdę jesteś niesamowita, wiesz? Myślę, że tatusiowi bardzo spodoba się rysunek. 

- Mamooo - przeciąga uroczo, ale wiem, że coś się szykuje. Znam to na pamięć! - Bo wiesz... Pani pytała nas dzisiaj o rodzeństwo - o cholera! - Każdy z grupy ma brata lub siostrę, a ja? Kiedy ja też będę mieć?
- Cóż - chrząkam, ale bardzo mnie tym zaskoczyła - Pewnie niedługo, Kwiatuszku. Może za rok, lub dwa?
- A ile to nocek, mamo? - chichoczę, ale zapomniałam, że ona tak odmierza mijające dni.
- Sporo, Kochanie. Bądź cierpliwa, dobrze? - podchodzimy pod jezdnię, a Hannah naciska guziczek, aby światła się zmieniły. Uwielbia to robić! - No dobrze, na co masz ochotę? Może pójdziemy na lody?

- Nie, wolałabym pójść do taty  - podnosi głowę i patrzy na mnie wyczekująco - Proszę? Tęsknię za nim.
- Ale tata wróci za niecałą godzinę, Skarbie. Nie poczekasz? - kiwa przecząco, a ja wzdycham ciężko - No dobrze, skoro tak bardzo tęsknisz, chodźmy. Będzie miał miłą niespodziankę, prawda?
- Tak! - krzyczy radośnie, skacze w miejscu i uśmiecha się szeroko. Moja mała, słodka dziewczynka.


Do firmy ojca Justina, docieramy po piętnastu minutach. Wchodzimy do środka, witam się z ich sekretarką i wjeżdżamy na dwudzieste piętro potężnego wieżowca. Hannah mocniej ściska moją dłoń, ale od zawsze dziwnie boi się jeździć windą. Spoglądam na nią, ale wpatruje się w drzwi i nic nie mówi. Kucam, odgarniam jej włoski na bok i uśmiecham czule. Przytula się, opiera policzek o moje czoło i oddycha głęboko.
- Jesteśmy! - krzyczy, kiedy winda nareszcie się zatrzymuje. Drzwi uchylają się, wypada jak z procy i biegnie prosto przed siebie. Doskonale zna drogę i nie mija minuta, a słyszę pisk który ucieka z jej ust. Pojawiam się chwilę po niej i dostrzegam Justina, który okręca się dookoła, trzymając ją w swoich ramionach.
- Przepraszam, Skarbie. Uparła się, aby przyjść - podchodzę do nich i soczyście całuję go w usta.
- Daj spokój, Kotku. Cieszę się, że przyszłyście. Zaraz kończę, więc razem wrócimy do domu. 

- Tatusiu - Hannah przekręca jego głowę i wręcz domaga się uwagi - Bo wieszchciałabym braciszka.
- C-co takiego? - Justin jąka się i uchyla usta zaskoczony - Skąd ten pomysł, Kruszynko? Hmm?
- Wszyscy w przedszkolu mają rodzeństwo, tylko ja nie mam! - marszczy brwi i patrzy na niego spod byka.
Oj, będzie ciężko! - Mama powiedziała, że muszę być cierpliwa. Ale ja już chcę! Proszę?

- Ale wiesz, że jak będzie nowy dzidziuś, to będziesz musiała odstąpić mu trochę mamy i taty?
Nie, bo mama i Ty jesteście moi, nie dzidziusia - kręci głową i wygląda tak uroczo - Chyba już nie chcę braciszka - Justin wybucha śmiechem, podrzuca ją do góry, ale uwielbiam na nich patrzeć!
- Dzień dobry! - do środka nagle wchodzimy Jeremy, tata Justina i Hannah natychmiast szeroko się uśmiecha. Nie ukrywam, ale bardzo lubi dziadka - Kto nas odwiedził? Przywitasz się? - Justin stawia ją na podłodze i teraz ląduje w ramionach Jeremiego - Ależ urosłaś! - całuje ją w policzki, a Hannah chichocze radośnie.
- Jak się masz, Kochanie? - Justin przyciąga mnie do siebie patrzy mi w oczy i uśmiecha się zadziornie.
- Dobrze - zarzucam ręce na jego szyję i oblizuję usta - Byłam dzisiaj na uczelni. Wiesz, ogarnąć temat studiów - unosi brew ku górze i czeka, aż powiem więcej - Muszę złożyć podanie i od października mogę zacząć.
- Więc masz jeszcze ponad cztery miesiące. Bardzo się cieszę, że jednak się zdecydowałaś, wiesz?
- Ja też, najwyższa pora, prawda? - mrugam do niego, ale już dawno chciałam to zrobić. Szkołę skończyłam z lekkim poślizgiem, ale musiałam skupić się na dziecku. Teraz, kiedy Hannah podrosła, chodzi do przedszkola mogę pozwolić sobie na dalszą edukację - Idziemy? Mała powinna zjeść obiad. Zrobiłam spagetti.
- Super! Możemy iść - odkleja się ode mnie zamyka laptopa i chwyta skórzaną kurtkę.


Wkładam naczynia do zmywarki, kiedy nagle czuję dłonie na moim brzuchu. Przekręcam głowę i spotykam cudowny uśmiech mojego męża. Opiera brodę na moim ramieniu i przytula się do mnie mocniej.
- Wiesz
... prawie dostałem zawału, kiedy Hannah wyskoczyła z tym rodzeństwem. Zaskoczyła mnie.
- Mnie również, nie spodziewałam się akurat czegoś takiego. Rozmawiali dzisiaj o tym w przedszkolu i chyba posmutniała z tego powodu. Ale jak przetłumaczyć pięciolatce takie sprawy? 

- Przejdzie jej, nie martw się - odwraca mnie w swoją stronę i całuje. Podnosi mnie, sadza na blacie i układa dłonie na moich udach. Pogłębia pocałunek, wślizguje język do środka i natychmiast to na mnie działa. Wsuwam palce w jego włosy, pociągam mocniej i cichutki jęk ucieka z jego ust - Mam ochotę porwać Cię do łóżka - szepcze w moje usta i uśmiecha się chytrze. Jednak teraz to nie jest taka łatwa sprawa, jak na początku naszego związku - Ale niestety namiętne chwile musimy zostawić na wieczór. Nie mogę się już doczekać - porusza zabawnie brwiami, a ja przewracam oczami - No, co? Jesteś seksowną mamuśką, to nie moja wina!
- Jesteś niemożliwy, wiesz? - opieram czoło o jego i zamykam oczy. Mimo wszystko, kocham go najmocniej na świecie. Tak samo jak naszą małą dziewczynkę, która wprowadziła w nasze życie tyle radości. 

- Masz ochotę wybrać się dzisiaj wieczorem do chłopców? Zaprosili nas na mecz, ale będą też dziewczyny.
- No pewnie, z przyjemnością. Dawno ich nie widziałam, naprawdę stęskniłam się za nimi.




Justin POV:
Kilka minut po osiemnastej biorę prysznic, ogarniam się i przebieram. Suszę włosy, układam je i zakładam koszulę w kratkę. Czekam na Jo, ale jeszcze się szykuje i idę do pokoju Hannah. Ogląda bajkę, zajada kukurydziane chrupki i wpatruje się w telewizor jak zahipnotyzowana. Uśmiecham się na jej widok, ale jest dla mnie wszystkim, tak samo jak jej mama. Nigdy nie sądziłem, że dziecko tak wiele zmieni w moim życiu, a obróciła je o sto osiemdziesiąt stopi. Pojawiła się w nim tak nieoczekiwanie jak sama Jo, ale nie żałuję tego, wręcz przeciwnie, jestem najszczęśliwszym facetem pod słońcem i kocham moje dwie kobiety.
Jak dzisiaj pamiętam dzień, w którym przyszła na świat. Mój stres, zdenerwowanie, strach. Cała akcja  zaczęła się zbyt wcześnie, niespodziewanie. Byłem spanikowany jak jasna cholera, ale musiałem zachować trzeźwość umysłu i wspierać Jo, która bardzo cierpiała. Patrzyłem na nią i chciałem wziąć wszystko na siebie. Czułem się potwornie. Męczyła się, mocno ściskała moją dłoń i krzyczała. Do dzisiaj jej głos dudni mi w głowie i jej błagania, aby to wszystko wreszcie się skończyło. Była niesamowicie dzielna i podziwiam ją za to, że dała radę. Walczyła, nie poddała się i urodziła zdrowe dziecko, mimo, iż prawie miesiąc za wcześnie. 

Kiedy pierwszy raz wziąłem ją na ręce, rozpłakałem się. Emocje przejęły moje ciało, ale trzymałem w ramionach moje własne dziecko. Ta chwila na zawsze zostanie w mojej pamięci, bo przeżyłem wtedy szok połączony z niedowierzaniem. A Hannah była taka maleńka, spokojna. Patrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi oczkami i ściskała paluszki w piąstki. Jestem w niej bezwarunkowo i nieodwracalnie zakochany. 
- Tatusiu? - jej słodki głosik wyrywa mnie z moich wspomnień - Dlaczego tak tam stoisz? - marszczy brwi i wpatruje się we mnie zdziwiona - Chcesz obejrzeć ze mną bajkę? - przytakuję głową, wchodzę do środka i siadam obok niej. Od razu wskakuje na moje kolana, opiera plecki o moją klatkę i wpycha chrupka w moje usta. Mówiłem już, że zgrany z nas duet?

Na miejsce docieramy szybko. Idziemy spacerkiem, Hannah idzie przed nami i przeskakuje płytki chodnikowe. Trzymam Jo za rękę i spoglądam na nią ukradkiem. Wygląda obłędnie w dopasowanych, białych jeansach, obcisłej bluzce i butach na obcasach. Wręcz nie mogę się na nią napatrzeć! Urodziła dziecko, minęło kilka lat, a ona wygląda jak wtedy, kiedy miała siedemnaście lat. Oczywiście dojrzała, wypiękniała, ale przede wszystkim jest szczęśliwa. Jest kobietą, matką, żoną. Nigdy nie spodziewałbym się, że tak świetnie poradzi sobie w tej roli. Na początku nie chciała tego dziecka, przestraszyła się. Mimo to, stanęła na wysokości zadania i jest najlepszą mamą pod słońcem! Rozczula mnie za każdym razem, kiedy widzę ją z Hannah, lub krzyczy do niej "mamusiu". Uśmiecham się pod nosem, przyciągam ją do siebie i obejmuję ramieniem. 

Wchodzimy do dobrze znanego nam miejsca, a Hannah natychmiast podbiega do chłopców. Przytula każdego po kolei, daje im całusy w policzek i wita się z dziewczynami. To niesamowite, ale nigdy się nikogo nie wstydzi. Jak to możliwe? Zawsze się nad tym zastanawiałem, ale nie znalazłem jeszcze odpowiedzi.
- Cześć, maluchu - Thomas czochra jej włosy, ale ona przytula się do niego. Jednak niech się wprawia, ponieważ za trzy miesiące sam zostanie ojcem - Ktoś się tutaj stęsknił za wujkiem, co?

- Bardzo! Po boksujemy? - patrzy na niego z nadzieją w oczach, ale ku mojemu zaskoczeniu, bardzo to lubi. 
- No pewnie! - chwyta ją za rękę i podskakuje wesoło. Thomas nawet kupił jej małe rękawice i ćwiczą razem. 
- Co tam, ziomki? - przysiadamy obok chłopaków, a Jo wita się z dziewczynami.
- Wszystko po staremu, bracie. Thomas świruje i nie spuszcza Hails z oka. Nawet Ty taki nie byłeś.
- Ej! Też nie spuszczałem Jo z oka! - prycham pod nosem, ale w środku roznosiło mnie z niepokoju.

- Kto chce piwo? - do środka wchodzi Ron z całą zgrzewką - Hej! Wujek nie dostał buziaka! - marszczy brwi i spogląda na małą, która śmieje się głośno. Podbiega do niego, cmoka w policzek, ale szybko wraca do Thomasa - Do czego to doszło? Ulubiony wujek Ron poszedł w odstawkę - wzdycha i podaje nam piwo.
- Aww... bo sam mam ochotę Cię przytulić - Jack parska śmiechem i szeroko rozkłada ramiona.
Przewracam oczami, obejmuję Jo ramieniem i upijam łyk piwa. Jak dobrze posiedzieć z kumplami, totalnie się wyluzować i niczym nie martwić. Podobało mi się nasze spokojnie życie. Nie miałem żadnego kontaktu z moją byłą przyjaciółką, ale słyszałem, że jest zakochana i szczęśliwa. Kai siedział w więzieniu i spędzi w nim jeszcze dobre trzy lata. Mama Jo stanęła na nogi, chociaż łatwo nie było. Jednak wszystko się zmieniło. Poznała kogoś, chyba jest szczęśliwa i stara się jak najwięcej czasu spędzać z Jo i małą. Oczywiście nigdy nie będzie tak jak dawniej i trzeba się z tym pogodzić. Jo miała do niej ogromny żal, ale wspierała ją przez cały czas i nigdy nie wracała do przeszłości. Teraz cieszyła się życiem, każdym dniem, naszą rodziną. Nic więcej się dla nas nie liczyło, tylko my i nasza mała Kruszyna. Podbiega do mnie, wskakuje na kolana i uśmiecha się szeroko. Nie mogę nadziwić się, że jest już taka duża. Przytulam ją do siebie i całuję w czoło.








*************************************************
BA DUM TSSSSSSSSS!
I tak oto dobrnęliśmy do końca tego opowiadania :)
Nie wiem, czy ktoś z was spodziewał się dzisiaj epilogu. Jeśli nie to miło, że udało mi się was zaskoczyć :)

Cóż mogę napisać?
Oczywiście ogromne podziękowania dla WAS, za to, że byłyście ze mną, jesteście i mam nadzieję, że nadal będziecie. Jesteście najlepsze, ale wy dobrze o tym wiecie :)
Dziękuję za każdy komentarz, każde ciepłe słowo i za każde przeżywanie akcji. Miałam ogromny uśmiech na twarzy, bo uwielbiam to, jak przelewacie tutaj swoje emocje :)

Teraz zostaje już tylko Cross :)
W sumie mam napisane jedno opowiadanie, ale nie wiem jeszcze co z jego publikacją.

To chyba tyle :)
Jeszcze raz dziękuję wam za wszystko. Kocham!
Kasia.





47 komentarzy:

  1. Jeju, a ja tak się stęskniłam za tym ff, patrzę a tu koniec :o
    Moje zdanie kochanie znasz na temat każdego Twojego ff i gratuluję dobrnięcia do końca kolejnego! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg. Jak to sie stalo. Nie spodziewalam sie :o. Ale rozdzial wspanialy! Ma w sobie wszystko. Ciesze sie, ze wszystko im sie uklada ;3. Aa mala Hannah jest taka urocza <3. Wszystkie Twoje opowiadania, rowniez to, sa najwspanialsze! <3. Kocham Cie! :D. Mam nadzieje, ze nie na dlugo zostawisz nas tylko z Crossem i opublikujesz nowe opowiadania. I bedziesz pisala opowiadania dla nas juz zawsze!!! :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, kolejne ff za nami:D
    Wszystko wyszło dobrze-jak zawsze:)
    I mam nadzieję,że zaszczycisz nas publikacją nowego opowiadania, z chęcią pochłonę więcej Twojej twórczości :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie wierzę ale miałam dzisiaj pisać ile zostało jeszcze rozdziałów do końca tego opowiadania,nie zeby mi się nie podobało bo każde twoje ff uwielbiam ale byłam ciekawa a tu Kurwa suprise i EPILOG do cholery o co chodzi jakieś fatum no :( nie wierzę że to już koniec przecież pamiętam jak cieszyłas się pierwszym rozdziałem a ty juz kolejne ff dobiega końca :) Kaska nawet nie wiesz jakoś sprawiasz mi radość tym że Piszesz te opowiadania przecież ja żyję tylko nimi hahahah :) cudowne opowiadanie i czekam zdecydowanie na więcej <3 Kocham Mocno

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że wszystko sie dobrze ułożyło :) troche szkoda, że to już koniec. Całe opowiadanie mi sie bardzo podobało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już epilog!? Nie wierzę, że już koniec, niedawno dodawałaś pierwszy rozdział.
    Cieszę się, że wszystko skończyło się szczęśliwie, Jo na to zasługiwała. Justin też jest szcześliwy. Uwielbiam szczęśliwe zakończenia!
    Mam nadzieję, że zdecydujesz się na publikację nowego opowiadania!
    Xoxo

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasiu😏 Ja to ja i oczywiście musze znac szczegóły nowego opowiadania, przeciez wiesz😂😂✊🏻 kurde ale ja nie Spodziewałam sie dzisiaj epilogu i mnie wmurowało!

    Mam jeszcze jedno pytamie!
    Jak bedzie z crossem? Bedziesz dodawała w piątki i niedziele jak teraz czy bedziesz zmieniała?🤔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że wiem! :D Niebawem zdradzę jakieś szczegóły, o ile zdecyduję się na publikację ;)

      Co do Cross'a... na pewno będą zmiany. Zastanawiam się nad rozdziałami w poniedziałki i piątki, ale to na pewno poinformuję was przy najbliższym rozdziale :) ♥

      Usuń
  9. O boziu ale mnie zaskoczyłaś. Chyba nie tylko mnie. Popłakałam się na końcu, był to piękny rozdział. Niestety nic nie trwa wiecznie,szkoda że tak szybko się kończy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie spodziwalam się epitlogu myslalam ze będzie z co najmniej 50 rozdziałów :( szkoda ze juz koniec, uwielam to opowiadanie ( w sumie jak wszystkie Twoje)
    No cóż wszystko co dobre w końcu się kończy :( :) Cudowny epitlog :) czekam na kolejne ff ! Weny życze!

    OdpowiedzUsuń
  11. NA PEWNO SIE TEGO NIE SPODZIEWALAM. Zaskoczenie maxxx. Ale jejku przez calutki rozdzial sie usmiechalam. Jestes niesamowita, naprawde. Nie kazdego slowa czy (nazwijmy) utwory potrafia wywolac u kogos innego tyle emocji. Nie kazdy autor potrafi sprawic, ze czytelnik usmiecha sie, wkurza i placze wraz z bohaterem, a ty potrafisz. Uwielbiam i bede za nim tesknila <3 Chcialam zapytac czy mozna jeszcze dostac zaproszenie do Cross'a?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww... dziękuję! Zrobiło mi się cholernie miło :')

      Jasne! Podaj maila, a wyślę Ci zaproszenie :)

      Usuń
    2. Ja dziekuje, ze jeszcze ci sie nie znudzilo i nadal dla nas piszesz

      boguss456@interia.pl

      Usuń
    3. To jak bedzie z tym zaproszeniem? :)

      Usuń
  12. Ja tu wchodzę na bloga i już banan na twarzy, bo nowy rozdział dodany, a tu czytam 'EPILOG' i moje oczy wyleciały na zewnątrz!! No sie nie spodziewałam ani trochę! Jak to wgl tak szybko juz wszystko zleciało :') A rozdział śliczny, Hannah słodka i Justin jaki troskliwy tatuś :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O boże nieee tylko nie to ależ oni byli słodcy kochne jest ich dziecko ryczałam jak sie dowiedzialam ze to juz koniec kasia dziekuje ci za cale to ppowoadanie w ogole to za wszytskie opowiadania mam nadzieje że opublikujesz to co masz napisane jestem go bardzo ciekawa chociaż tyle że został jeszcze Cross kocham cię jesteś mega 💖💘💞💪🏻💫👌🏻

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak szkoda że to już koniec;) naprawdę polubiłam tą historię :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak się cieszę, że jest szczęśliwe zakończenie! Piszesz świetnie i nie mogę się juz doczekać następnego opowiadania :D a co do Jo i Justina to będzie mi ich brakować w poniedziałki i środy:( jakoś tak szybko mi zleciało to opowiadanie, pewnie przez to, że naprawdę jest genialne! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jemu takie piękne opowiadania !! Cieszę sie że wszystko !! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Bosh! Szok!

    Kocham to i zakończenie idealne !!!
    .chce cis następnego bo jestes genialna kochanie 😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  18. Łooooł nie spodziewałam sie tego za nic :/ cóż szkoda bo uwielbiałam to opowiadanie, tak jak twoje każde inne ale cicho... Xd co moge powiedzieć? Było super jak zawsze i serio szkoda sie rozstawać ale na szczescie jest jeszcze Cross wiec dozo ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze pisze ksiazka ksiazka ksiazka! Wydaj to a bedziesz milionerka, geniaalnee!!! Jak zawsze... Dziekuje ci za te poniedzialki i srody!! To moze cross 3 razy w tygodniu bo bedzie nudno!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jeeju , hak słodko jak to czytałam to uśmiech nie schodził mi z ust, zawsze na epilog się smuce ale ty napisałaś go tak przyjemnie że nie mam do nikogo żalu , ha spodziewałam się końca trzy rozdziały wstecz gdy Joanna uciekła ze szpitala .miałam zawał . A co do tego NOWEGO bloga to śmiało go publikuj ponieważ z ręką na sercu każde Twoje ff jest świetne ! Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne wiadomości juz na crossie

    OdpowiedzUsuń
  21. wow epilog! zaskoczylas mnie hhahahaha :** jak zwykle nic dodać nic ująć <3! super opowiadanie <3!!! nigdy nie przestawaj pisać :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Minęło kilka lat i ich córeczka chodzi już do przedszkola. Jest bardzo dumna z rysunku ich rodziny jaki narysowała na zajęciach. Nagle pojawia się kłopotliwe pytanie, bo malutka chce mieć rodzeństwo. Stęskniła się też za tatusiem i chce odwiedzić go w pracy.

    Hannah ma swój mały strach- boi się jeździć windą, w sumie nie dziwię się jej. Sama wybieram tradycyjne schody kiedy się tylko da. Justin oczywiście bardzo kocha córeczkę i cieszy się, kiedy ją widzi. Mała wali prosto z mostu: "chcę braciszka", co niego go zaskakuje. Kiedy tylko mówi jej, że będzie musiała podzielić się rodzicami z rodzeństwem, odechciewa się jej brata. Wtedy pojawia się dziadek i to on przejmuje malutką, a Jo przyznaje, że zdecydowała się iść na studia.

    Po południu Justin ma ochotę na małe szaleństwa z żoną, ale pięciolatka czuwa i muszą się pilnować. Na niektóre "aktywności" mogą pozwolić sobie dopiero wieczorem.

    Patrząc na córeczkę, Justinowi przypomina się jak przebiegał jej poród. Był zdenerwowany, przestraszony, ale musiał być twardy dla Jo, bo tylko tak mógł jej pomóc. Widok maleńkiego dziecka bardzo go poruszył i popłakał się. Kiedy oglądają razem bajkę Hannah od razu pakuje się na jego kolana i karmi go chrupkami.

    Justin jest wciąż pod wrażeniem wyglądu żony i jej relacji z córeczką.
    Malutka uwielbia całą ekipę jego przyjaciół i chętnie spędza z nimi czas. Wszystkie zawirowania się wyprostowały i nareszcie mogą być i są szczęśliwi.


    ***
    Hannah, Hania hmm… podobnie ;) Przypadek czy to miało jakiś związek? ;)
    "zostaje tylko Cross" Wiesz z czym mi się to skojarzyło od razu? Jutro wychodzi piąta część Crossa i polski tytuł to właśnie "Tylko Cross" :D
    W takich dniach cieszę się, że znalazłam Cię tak późno i mam jeszcze co czytać z Twoich zbiorów :D


    Ogromne podziękowania należą się też Tobie, że z nami wytrzymałaś, a momentami nie było łatwo.
    Dzięki za każdy rozdział, który przerwałaś w samym środku akcji i nie sposób było zgadnąć co stanie się dalej :D
    Dzięki za mnóstwo czasu jaki poświęcasz na napisanie, edycję, oprawę bloga, dodawanie, czytanie komentarzy.
    Dzięki za masę radości jaką sprawiają nam Twoje opowiadania.
    Dzięki, że zawsze tu dla nas jesteś i nigdy nie zawiodłaś, chociaż my nie zawsze byłyśmy w porządku.
    I dzięki za cokolwiek, co pozwolisz nam jeszcze w przyszłości przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jeeejuuu mega mnie zaskoczylas z tym epilogiem :0 mam nadzieje ze info dotyczace nowego opowiadania bedziesz dodawala rowniez tutaj bo chcialabym wiedziec co i jak :)) szkodaa ze to koniec :( nie bd miala juz na co czekac co pon i sr xD kocham <333 zycze weny ! :****

    OdpowiedzUsuń
  24. O ja pierdziele, Kaska, dlaczego nie uprzedzilas?? Ja tu wchodze na nowy rozdzial i BUM epilog! No jak? Tak szybko to zlecialo! Ja myślałam ze to dopiero polowa opowiadania 😂😂 haha 😂 jezu to takie slodkie,hannah jest urocza i chlopcy wszyscy mianowani wujkami...i thomas bedzie mial dzidziusia hihi! Jejku jak to pieknie sie skonczylo!

    Kocham mocno!❤kaska, Ty wiesz ze ja chce kolejne opowiadanie? 😊 nie odpuscimy, tak latwo sie nas nie pozbedziesz hihi 😂 dziekuje za wszystko,buziaki😘😘❤❤

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie wierzę że to już koniec 😢 te opowiadanie było nieziemskie❤❤❤ Mogę prosić dostęp do opowiadania Cross? 😊

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocham to opowiadanie, chociaż faktycznie nie spodziewałam się zakończenia tak szybko. Cóż widać tak właśnie widziałaś zakończenie tej historii. To moje ulubione opowiadanie, dziękuję Ci za tak wspaniałe chwile.
    Całuję i pozdrawiam 😚😚

    OdpowiedzUsuń
  28. Omg masakra.
    Tak wchodze a tu epilog :) smutno ze się juz skończyło.. Ale było niesamowite :*
    Mam nadzieje że wszyscy przeczytamy twoje kolejne prace :)

    OdpowiedzUsuń
  29. AWWW!!!
    Jak to szybko zleciało, szkoda ze już koniec ale ciesze się że Jo i Justin są szczęśliwi:)
    Obyś wstawiła swoje kolejne historie bo nie wiem jak wytrzymam bez nich, przywiązałam się do nich do tego czekania co będzie dalej
    Wiec życzę weny i żebyś szybko do nas wróciła z nowa historią:)

    OdpowiedzUsuń
  30. O matko ! Koniec ? :( Będę tęsknić. Nowe opowiadanie ?!? Zwariowałaś ! XD :* ale chętnie poczytam. Życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Jejku , najlepsze zakończenie ! Mam nadzieje ze kiedyś opublikujesz to opowiadanie o którym wspomniałaś:) Wszystko co twojego autorstwa jest świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  32. I zapomniałam , mogłabyś mi wysłać zaproszenie na Crossa ? Ostatnio usuwałam wiadomości z poczty i przez przypadek usunęłam zaproszenie , które wysłałaś mi już jakiś czas temu .. Mój mail : agusiap.04@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Juz, tak szybko, nie spodziewalam sie. Super najlepszy. Tak dodaj tego bloga. z przyjemnoscia przeczytam wszystko co napiszesz ♥ /Wera

    OdpowiedzUsuń
  34. Jejku niedawno zaczynałaś to opowiadanie a tu już koniec. Bardzo pokochałam to opowiadanie tak jak każde twoje dzieło�� Jesteś wspaniałą pisarką �� I cieszę się że tak wspaniale wykorzystujesz swój talent �� To opowiadanie było wspaniałe�� Bardzo się do niego przywiązałam, z niecierpliwością oczekiwałam na każdy rozdział �� Zakochałam się w tym opowiadaniu �� Jest wspaniałe i na zawsze takie pozostanie ���� Ps.Czekam na tego nowego bloga �� Super by było przeczytać twoje kolejne dzieło ��

    OdpowiedzUsuń
  35. WTF?! Wchodzę na bloga a tu epilog! Jakim cudem ja się pytam? Dopiero co pamiętam jak Justin ratował Jo na dworcu a tu suprajs, koniec! No mega mnie zaskoczyłaś! Liczyłam ze będzie się o jeszcze trochę ciągnąć ale to nic! Ważne ze wszystko skończyło się szczęśliwe! Kocham takie zakończenia <3

    Z miłą chęcią poczytam twoje nowe pewnie znowu zajebiste dzieło!

    Buziaki! :3

    OdpowiedzUsuń
  36. W sumie to sie ostatnio zastanawiałam kiedy koniec a tu prosze ! Juz !
    Szkoda że to Ju koniec hostorii Jo i Jusa ale cóż wszystko kiedys sie kończy
    Na szczęście jest jeszcze nas cudowny cross ! :3

    OdpowiedzUsuń
  37. Szkoda że już koniec to opowiadanie było niesamowite już mi go brakuje.Życzę weny na kolejne tak wspaniałe opowiadania.

    OdpowiedzUsuń